Popularne zestawy LEGO STAR WARS
Klocki Lego i „Gwiezdne Wojny” od dekad rozpalają wyobraźnię dzieci i dorosłych na całym świecie. To dwa popkulturowe fenomeny, które zdają się być nieśmiertelne i mimo upływu czasu (a także zmieniającej się technologii oraz dostępu do coraz to nowszych rozrywek), wciąż znajdują wiernych odbiorców. Historie Lego i Gwiezdnej Sagi George’a Lucasa mają kilka punktów wspólnych, a od dwudziestu lat obie marki skutecznie ze sobą współpracują. Właśnie temu tematowi poświęcimy dzisiejszy artykuł – dowiedz się już teraz, co łączy najpopularniejsze klocki świata z filmami z odległej galaktyki.
Przełomowy rok 1999
Zarówno dla fanów klocków Lego, jak i miłośników „Gwiezdnych Wojen” rok 1999 ma niebagatelne znaczenie. Właśnie wtedy do kin trafił „Epizod I – Mroczne Widmo”, pierwsza część prequelowej trylogii George’a Lucasa. Był to jeden z najbardziej oczekiwanych filmów wszechczasów, a przed kinem ustawiały się kilometrowe kolejki – każdy chciał wziąć udział w premierze tego niezwykłego widowiska, które po szesnastu latach przerwy ponownie zapraszało widzów do świata Gwiezdnej Sagi.
George Lucas miał nie tylko nieskrępowaną wyobraźnię w kwestii tworzenia tętniącego życiem uniwersum Star Wars, ale również w kwestiach marketingowych – zbił majątek na zabawkach, które towarzyszyły premierom kolejnych filmów. Nic dziwnego, że to właśnie jemu jako pierwszemu człowiekowi na świecie udało się namówić właścicieli marki duńskich klocków do kolaboracji. Wynikiem tego był pierwszy w historii zestaw Lego oparty na cudzej licencji. Gdy na ekrany kin trafiło „Mroczne Widmo”, w sklepach można było znaleźć tematyczne zestawy Lego.

Lego Star Wars – początki
Jako pierwsze wyprodukowano klocki związane z „Epizodem I” – m.in. ścigacz Anakina znany z pustynnych scen na Tatooine czy statek, którym młody Jedi latał w finale filmu na Naboo, a także „Lightsaber Duel”, zestaw odtwarzający pojedynek między Qui-Gon Jinnem a Darth Maulem. Było to logiczne posunięcie marketingowe – liczono (słusznie zresztą), że kasowy sukces filmu pozytywnie wpłynie na popularność zestawów. Niemal w tym samym czasie do sprzedaży trafiły pierwsze sety nawiązujące do Oryginalnej Trylogii – wśród nich X-Wing z minifigurkami Luke’a Skywalkera i R2-D2, a także T-Fighter z minifigurką Dartha Vadera. W kolejnych latach za pomocą duńskich klocków odtwarzano ikoniczne dla serii sceny, pojazdy i bohaterów, a premierze każdego nowego filmu opatrzonego logiem „Star Wars” towarzyszy obowiązkowy zestaw Lego.
Lego Star Wars: The Video Game
Lucas przyczynił się do kolejnej rewolucji w 2005 roku, gdy na rynek trafiła gra video łącząca obie licencje. „Lego Star Wars: The Video Game” od Traveller's Tales okazała się ogromnym sukcesem – gracz mógł wcielić się w postaci znane z Sagi i w formie Lego poznać wydarzenia z Epizodów I-III. Dzięki prostym zagadkom i dużej porcji humoru produkt trafił zarówno do młodszych odbiorców, jak i dojrzałych graczy. Szybko doczekał się sequela, który prezentował wydarzenia z Oryginalnej Trylogii, a także dał początek serii gier Lego, które czerpią z innych popularnych licencji. Dziś jest ich ponad 20, a my możemy za ich pomocą przenieść się nie tylko do świata Sagi Lucasa, ale również światów znanych z „Piratów z Karaibów”, „Harry’ego Pottera”, komiksów Marvela i DC, „Indiany Jonesa” czy „Władcy Pierścieni”.
Lego Star Wars dwadzieścia lat od premiery
Moc jest silna w zestawach Lego Star Wars – klocki na licencji Gwiezdnej Sagi wciąż świetnie się sprzedają i mogą pochwalić się kilkoma rekordami (ponad 300 minifigurek na licencji, a Sokół Millennium to największy zestaw Lego w historii – składa się z 7541 elementów). Odkąd prawa do serii Lucasa przejął Disney (2015), nowe filmy z serii pojawiają się w kinach co roku – oznacza to, że również zestawów jest więcej. Nie ograniczają się one jedynie do inspiracji filmowymi wydarzeniami, równie chętnie odwołują się do seriali animowanych „Wojny Klonów” i „Rebelianci”. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nowe filmy z uniwersum „Gwiezdnych Wojen” będą się pojawiać w kinach regularnie (zapowiedziano też serial aktorski „The Mandalorian”), co oznacza, że i na brak Lego nie będziemy mogli narzekać.